Wideo eventowe to szczególny rodzaj filmów. Jego tworzenie jest jednocześnie jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń w pracy filmowca, jak i najtrudniejszym. Przyjemność jest oczywista. Dane Ci jest przeżywać jakieś wydarzenie, często niezwykle ciekawe już z perspektywy samego uczestnictwa, a do tego niejednokrotnie atrakcyjne wizualnie i stanowiące ucztę dla kreatywnego twórcy. Zawody sportowe, pokazy świateł czy koncerty same w sobie są fajnym doświadczeniem, a gdy jeszcze patrzysz na nie przez obiektyw i starasz się z tych pozornie znanych motywów wyciągnąć dodatkowe smaczki, to jest to jedna z tych rzeczy, które w tej robocie cenię najbardziej. Nie ma chyba lepszego kadru niż złapane na twarzach ludzi autentyczne, niepozowane emocje.
Ale to właśnie w tej autentyczności zawiera się również największa trudność przy tworzeniu relacji z wydarzeń. Tu nie ma powtórek. Nie ma całkowitej kontroli nad światłem czy dźwiękiem. Nie Ty napisałeś scenariusz i nie masz pojęcia jaka będzie następna scena, ale to wcale nie zwalnia Cię z obowiązku opowiedzenia historii, o którym pisałem przy okazji filmów produktowych (możecie o tym przeczytać tutaj). Na planie wideo eventowego nie stajesz przed dylematem: nagrać to tym czy innym obiektywem? Tu musisz sobie nieraz odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle to nagrać, bo tym samym czasie gdzieś obok dzieje się coś innego, co już się nie powtórzy. To najlepsza nauka trudnej sztuki selekcji, która towarzyszy filmowcom właściwie zawsze. A jeśli wydarzenie jest z gatunku ekstremalnych, to i selekcja musi taka być.
Rajd Beskidy – jak nagrać ekstremalną imprezę?
Żeby najlepiej zobrazować jakie wyzwania czekają na filmowca podczas kręcenia relacji z imprezy posłużę się przykładem ekstremalnym. Rajd Beskidy to zawody z grupy tzw. rajdów przygodowych. To kombinacja wielu dyscyplin, od biegu na orientację, przez kolarstwo górskie, po wspinaczkę i kajakarstwo. Właśnie zbliża się kolejna edycja imprezy, a my już po raz trzeci zajmiemy się tworzeniem z niej relacji wideo.
Myślę, że najlepiej będzie zacząć od nakreślenia skali. Tworząc wideo produktowe Waszym planem zdjęciowym jest często stół. Macie nad nim pełną kontrolę. Możecie go oświetlić jak chcecie, ustawić scenografię i oczywiście decydować o wszystkich rozwiązaniach technicznych i estetycznych. Zawsze są przecież duble. Podczas tworzenia spotów reklamowych plan rośnie do rozmiarów studia lub np. siedziby klienta, a czasem kilku takich lokalizacji. Nadal decydujecie o wszystkim, ale wymaga to już więcej pracy. Przy klasycznym wideo eventowym Wasz plan to stadion, hala widowiskowa czy jakaś otwarta, ale określona przestrzeń. Nie macie wpływu właściwie na nic. Znacie ewentualnie ramowy plan imprezy, co pomaga, ale rzeczywistość jest dynamiczna i plany lubią się zmieniać. Jedyne wyjście to mieć oczy dookoła głowy i reagować na bieżąco. Dubli nie będzie, ale poruszanie się po terenie imprezy zajmuje relatywnie niewiele czasu, więc powinniście być w stanie nagrać wszystko co najważniejsze.
A teraz impreza w rodzaju Rajdu Beskidy. Jego trasy liczą sobie po kilkaset kilometrów i to w terenie, w którym w większość miejsc nie dojedziecie samochodem. Tegoroczna edycja rozgrywać będzie się na obszarze trzech krajów. Od Bielska-Białej po Małą Fatrę na Słowacji. To jest Wasz plan filmowy.
Bez tego nie nagrasz dobrej relacji
Nie będzie pewnie zaskoczeniem gdy powiem, że nie ma fizycznej możliwości nagrania wszystkiego na takiej trasie. I nie mówię tu tylko o kręceniu solo. Pewnie, kilkuosobowa ekipa będzie miała łatwiej, ale i ona nie będzie w stanie ograć wszystkiego. I tu pojawia się znienawidzona selekcja. Trzeba wybierać właściwie co chwila. Nagrać to czy to, tu czy tu, tym czy tym. Przez większość czasu będzie zastanawiać się nie nad tym co zrobić, ale czego nie robić. Poniżej postaram się rozpisać w kilku punktach wskazówki, które Wam cały ten proces ułatwią.
1. Zaplanuj ile możesz
To musisz zrobić jeszcze przed samą imprezą. Najlepiej z organizatorem, który zna temat. Trzeba określić co w filmie musi się znaleźć bezwzględnie, co jest nieco mniej istotne, co może być a nie musi, a co trzeba będzie odpuścić. Wymaga to przeanalizowania trasy, zaznaczenia na niej punktów, w których musisz być i określenia kiedy. Wypadłoby na tym etapie zorientować się czy można w te punkty dojechać samochodem (przydaje się Streetview). Jeśli tak, to czy jest gdzie go zostawić, a jeśli nie, to ile zajmie dojście na piechotę od samochodu do miejsca zdjęć. Czy są jakieś inne opcje transportu? Ile zajmuje przejazd między punktami i czy trasę te można modyfikować? Czy między punktem A a B uda mi się wcisnąć jakiś przystanek na przebitki z drona lub złapanie zawodników na trasie? Gdy odpowiecie sobie na te wszystkie pytania będzie mieli gotowy szkielet Waszej historii. Taki plan minimum.
2. Reaguj na bieżąco
Plan do podstawa, ale plany mają to do siebie, że lubią się sypać. Szczególnie w warunkach ekstremalnych, a więc i na ekstremalnej imprezie sportowej. Co z tego, że według planu zawodnicy mieli być w Ujsołach ok. godz. 10? Ale nie są i jeszcze długo nie będą. Co z tego, że miałem tu latać dronem? Ale pada i prędko nie przestanie. Podczas takich nagrań improwizacja to stały kompan. Zawodnicy Rajdu Beskidy mają trackery gps. Mogę więc śledzić ich pozycję na żywo. Jeśli nie ma ich tam, gdzie powinni być, to jadę tam, gdzie są akurat teraz (albo gdzie będą za jakiś czas). Jeśli nie mogę w tej chwili nagrać przebitek z drona, to sprawdzam, co mogę nagrać. Jeśli brakuje mi ujęć np. na rowerach, to próbuje oszacować kiedy i gdzie ktoś na rowerze się pojawi.
Stety lub niestety bez umiejętności czytania mapy się nie obędzie. Dodatkowo warto mieć jakąś w formie tradycyjnej lub pobraną offline. Zasięg w górach to często towar deficytowy.
3. Tnij kilogramy
Jest taki mem, na którym operator kamery biegnie równo ze sprinterami by złapać idealne ujęcie. Aż tak źle może nie jest, ale filmowanie w takich warunkach to po prostu fizyczna robota. Do wyznaczonych przez siebie punktów będziecie musieli po prostu dojść. Czasem razem z zawodnikami. Podczas ubiegłorocznej edycji Rajdu Beskidy jednym z miejsc, w których musiałem być była Jaskinia Malinowska. Najkrótsza droga do niej prowadzi z Przełęczy Salmopolskiej. Niespełna 2 km i 200 m w górę w jedną stronę. Niecała godzina marszu po górskim szlaku. Jak na wycieczkę niewiele, ale ja byłem już po całym dniu ganiania po Beskidach z kamerą, a do jaskini wnieść musiałem jeszcze sprzęt.
Dlatego tak ważna jest selekcja nie tylko tego co chcemy nagrać, ale i czym. Każdy obiektyw, gimball czy dron to jest dodatkowy kilogram, który będziecie dźwigać na plecach. Może na początku nie robi to wielkiej różnicy, ale po kilkunastu godzinach odczujecie to aż za mocno. Dlatego lepiej zawczasu zastanowić się czy aby na pewno przyda Wam się w jaskini dron. Ja uznałem, że tak. Oczywiście nie użyłem go. Nie polecam.
4. Dbaj o siebie jak o sprzęt
Raczej dla każdego filmowca oczywiste jest, że sprzęt traktujemy z dużą dbałością. Pilnujemy by nie zamókł czy nie zakurzył się. Nie rzucamy byle gdzie. Ładujemy na bieżąco baterie. Sprzęt musi dobrze działać, bo od tego zależy jakość filmu. Dziwne tylko, że zapominamy, że jeszcze bardziej zależy ona od tego gościa, który sprzętu używa.
Typowy dzień zdjęciowy podczas ekstremalnej imprezy zaczyna się o świcie i kończy w nocy. W tym czasie zrobicie kilkaset kilometrów samochodem i kilkanaście na nogach z plecakiem pełnym sprzętu. Poprzedzieracie się przez jakieś krzaki, przeskoczycie przez jakąś rzekę, co najmniej raz się przewrócicie, gdzieś się skaleczycie, ugryzie Was kleszcz czy coś. Może raz czy dwa zdarzy się Wam przerwa dłuższa niż 10 minut. Zadbajcie w tym szale o to żeby mieć co jeść i pić. Ja zawsze zabieram ze sobą torbę jedzenia i kilka butelek wody. Najczęściej jem to za kierownicą i w biegu, ale lepsze to, niż głód czy odwodnienie do wieczora.
Podobnie sprawa się ma z ciuchami i butami, szczególnie w górach. Musicie być przygotowani na warunki pogodowe i terenowe. Co z tego, że macie dobry sprzęt, dobry plan i dobry warsztat, jeśli ze skręconą nogą czy całkowicie przemoczeni nie będziecie umieli prosto trzymać kamery.
A wracając do sprzętu, to zaopatrzcie się w ładowarki samochodowe i powerbanki. To będzie Wasza jedyna opcja na naładowanie baterii. O gniazdkach zapomnijcie.
To wszystko brzmi hardkorowo i właściwie takie jest. Ale nie bez powodu wspomniałem na początku, że wideo eventowe to również jedna z najprzyjemniejszych rzeczy. Satysfakcja bowiem również jest hardkorowa i już nie możemy się doczekać kolejnej odsłony Rajdu Beskidy. Śledźcie nasze social media, bo na pewno będziemy dzielić się ciekawostkami z planu.
Chcesz wiedzieć więcej? Potrzebujesz filmu? Napisz do nas lub odwiedź nasze profile w social mediach.
