Film to historia. Każdy i zawsze. Nieważne czy mówimy o pełnometrażowej fabule, reklamie czy wideo z wakacji. Za każdym razem najważniejsza jest opowieść. Bez niej nie mamy do czynienia z filmem, a ze zlepkiem następujących po sobie obrazów. Może i ładnych, może i kreatywnie nagranych, może efektownie zmontowanych, ale to wciąż nie jest film.
Sprawa wydaje się oczywista gdy chodzi o dłuższą formę. Coś co trwa kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście minut musi mieć jakąś fabułę. Związek przyczynowo-skutkowy, strukturę ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Inaczej nawet najbardziej zaangażowany widz odpuściłby oglądanie.
Gdy jednak mówimy o krótkich formach, to aspekt zawartej w nich historii często znika. A już szczególnie widoczne jest to w filmach produktowych. Są przecież krótkie. Minuta? 30 sekund? Czasem 15. Mają za zadanie pokazać rzecz. Kilka ładnych ujęć, jakieś mocne zbliżenia, jakaś zabawa światłem i gotowe. Po co tu historia? I gdzie na nią znaleźć miejsce w tak krótkim czasie? Tylko skoro tak, to po co w ogóle robić wideo? Nie wystarczy kilka zdjęć produktowych? Spełnią taką samą rolę. Dostarczą informacji. Ale nie opowiedzą historii, a ona zmienia wiele. Dlaczego?
Kawa z węgla, czyli jak opowiedzieć historię o produkcie?
Myślisz, że nie da się opowiedzieć dobrej historii w 30 sekund? Historii, w której bohaterem będzie produkt? Która rozgrywa się na ośmiu ujęciach? Potrzymaj mi… kawę.
Posłużę się właśnie nią jako przykładem. Konkretnie chodzi o Czorną Kawę ze sklepu Yerbanot należącego do Marcina BNT Banota, dla którego stworzyłem kiedyś kilka filmów produktowych. Marcin pochodzi z Górnego Śląska i mocno się z nim utożsamia. Jego kawa swoim brandem również nawiązuje do górniczych tradycji regionu. Oczywiste więc było dla mnie, że oprócz samego produktu w filmie wykorzystam również węgiel.
Przy okazji okazało się, że na Śląsku wcale o niego nie łatwo. To znaczy, jeśli chcecie kupić tonę do pieca, to pewnie nie będzie większego problemu, ale kiedy szukacie „tak ze 3-4 bryłek, takich wiesz, ładnych, do filmu”, to robi się problem. Na szczęście ma się przyjaciół na grubie i rekwizyt trafił w moje ręce.
Moją intencją było pokazanie, że produkt BNT nosi w sobie cechy kojarzone ze Śląskiem. Moc i solidność. Chciałem to osiągnąć poprzez skojarzenie między kawą a węglem. Łączy je nie tylko kolor, ale też chociażby to, że są „darami ziemi”, dającymi energię, silnymi i wartościowymi. Taką właśnie chciałem opowiedzieć historię. Historię o ziarnie kawy, które powstało z bryły węgla i przejęło wszystko co z niego najlepsze zanim trafiło na sklepowe półki. Ogień, który dokonuje przekształcenia to kolejne wspólne skojarzenie – węgiel się spala, a ziarna kawy są najpierw wypalane.
Czy ta historia jest skomplikowana i rozbudowana? Oczywiście, że nie. Czy udana? Myślę, że tak. Jaki dała efekt? Ano taki, że w ciągu tych 30 sekund powiedzieliśmy o produkcie wszystko co chcieliśmy nie mówiąc ani słowa. Nakreśliliśmy jego charakter, zbudowaliśmy skojarzenia, wywołaliśmy emocje. Czy taki sam efekt dałoby po prostu nagranie paczki kawy pod różnymi kątami?
Wideo produktowe a kwestie techniczne
Historia to klucz, ale jeszcze trzeba umieć ją opowiedzieć. Temu służy szeroko pojęty warsztat. To jaki obiektyw zostanie użyty, pod jakim kątem, w jakim planie, jak ustawione zostanie oświetlenie, jak zaaranżowana scenografia – to wszystko są decyzje techniczne, które mają nie tylko znaczenie estetyczne, ale przede wszystkim służą (lub przeszkadzają) opowiadanej historii. Każda z nich powinna być przemyślana i podjęta z konkretnym założeniem. A żeby to osiągnąć, nie wystarczy wiedzieć z góry co chcemy opowiedzieć, ale też jak.
W filmach produktowych macie ledwie kilka kadrów na poprowadzenie wymyślonej przez Was narracji. Nie ma więc miejsca na wypełniacze. Każde ujęcie musi czemuś służyć. Przed nagraniem warto więc stworzyć storyboard, czyli po prostu rozrysować każde ujęcie i opisać co w nim się dzieje, jak porusza się kamera itd. To swego rodzaju komiks, który pomaga zwizualizować sobie całą opowieść jeszcze przed jej nagraniem. Czy takie ujęcie po tym będzie miało sens? Czy się „sklei”? Jakie sztuczki montażowe trzeba zastosować na tym cięciu? I tak dalej. Pisząc storyboard nie tylko lepiej opowiecie swoją historię, ale również znacznie ułatwicie i skrócicie sobie późniejszą pracę. Nagracie tylko to, czego potrzebujecie, a montaż stanie się znacznie prostszy.
Potrzeba matką wynalazku
Macie już pomysł na historię, którą zaplanowaliście w storyboardzie. Pora to wszystko nagrać i pojawia się kwestia sprzętu. Prawdą jest zarówno to, że to człowiek, a nie kamera kręci filmy, jak i to, że ten sam film nagrany lepszym sprzętem będzie po prostu lepszy. Pewne rzeczy trudno będzie przeskoczyć. Bez dobrego aparatu, najlepiej obsługującego wysoki klatkaż, czy sensownej lampy (przynajmniej do światła kluczowego) nie będzie tak dobrze, jakby mogło być. Ale braki sprzętowe nie muszą być ograniczeniem. Mogą stać się wyzwaniem (wiem jak to brzmi).
Umieszczone tu filmy reklamowe powstały w moim mieszkaniu, na stole w dużym pokoju. I tak, czasem używam greenscreena, mam dobry sprzęt do filmowania i przyzwoite lampy, ale sporo rozwiązań to najzwyklejsza partyzantka do spółki z metodą prób i błędów. Nie będę tu zdradzał wszystkiego, ale powiem tylko, że tłem niejednokrotnie była u mnie karimata czy… walizka. Rzeczy takie, jak żyłka, wykałaczki, taśmy czy pleksi to stałe wyposażenie domowego studia. Próba przeskoczenia niektórych ograniczeń staje się z czasem najlepszą rzeczą w tej zabawie i niesamowicie rozwija. Niejednokrotnie doprowadza też do nieoczekiwanych rezultatów. Za przykład niech znów posłuży węgiel.
Nie chciał on ze mną współpracować. W kamerze był matowy, pokryty pyłem, nie taki jak chciałem. Nie pomogło mycie (tak, myłem węgiel). Postanowiłem więc spryskać go… lakierem do włosów. W efekcie nie tylko zaczął lśnić, a co za tym idzie odbijać i załamywać światło, ale też otoczyła go smużka dymu. Zupełnie jakby parował. Efekt niezamierzony, ale świetnie wpisujący się w opowieść.
Chcesz wiedzieć więcej? Potrzebujesz filmu? Napisz do nas lub odwiedź nasze profile w social mediach.
