Niedawno zakończyliśmy nagraniową część (przed nami jeszcze montaż) jednej z najtrudniejszych produkcji w tym roku, a była to realizacja filmu eventowego. Trudność ta nie polega bynajmniej na wykonaniu samych zdjęć, bo te jak widać odbywają się w nieziemskich plenerach i są niemal „samograjem”. Nagrywanie relacji Rajdu Beskidy, bo o tej produkcji mowa, to wyzwanie logistyczne i fizyczne. Ale od początku.



Rajd Beskidy to impreza z cyklu pucharu świata w rajdach przygodowych. Dyscyplina to polega na połączeniu ultramaratonu, biegu na orientację, kolarstwa górskiego, kajakarstwa, raftingu, wspinaczki i kilku dodatkowych konkurencji. Zawodnicy pokonują trasę liczącą ok. 600 km, która w tym oku prowadziła oczywiście przez Beskidy, ale również Tatry i Pieniny po polskiej i słowackiej stronie. Nie mają oni sztywno określonej drogi. Muszą za pomocą zwykłych map i kompasu orientować się w terenie, zdobywać kolejne punkty kontrolne i wykonywać zadania specjalne. Tegoroczna edycja trwała ok. tygodnia, a udział wzięło w niej kilkudziesięciu zawodników z całego świata. Zwyciężyła polska drużyna Gymcity AR, która tym samym wywalczyła prawo udziału w Mistrzostwach Świata.

A teraz o filmowaniu takiej imprezy. Oczywiście w odróżnieniu od zawodników dysponujemy elektroniką i możemy poruszać się samochodem, ale nie jest to aż takie ułatwienie, jak można sobie wyobrazić. Po najlepsze ujęcie trzeba wybrać się wraz z uczestnikami w miejsca, gdzie samochodem nie da się dojechać. Co więcej, nigdy nie wiadomo do końca gdzie i kiedy uda się zawodników „złapać”. Oznacza to więc pracę właściwie 24 godziny na dobę i konieczność nagrywania niezależnie od pory dnia czy pogody.


W efekcie przez ostatni tydzień spałem średnio 2 godziny na dobę. Najczęściej właśnie w samochodzie lub z zawodnikami na tzw. przepakach, czyli w punktach, w których zmieniają ekwipunek z rowerowego na biegowy. Są to najczęściej kampingi lub sale gimnastyczne w szkołach. W trakcie rajdu przejechałem samochodem ponad 1500 km by znaleźć się np. nad Jeziorem Mucharskim o wschodzie słońca czy przy słowackiej granicy w środku nocy.

Jak to jednak najczęściej bywa, poziom zmęczenia i trudności jest wprost proporcjonalny do satysfakcji, jaką dała obsługa medialna tego wydarzenia. Rajd Beskidy to impreza, którą filmujemy od początku jej istnienia i z olbrzymią dumą i radością oglądamy jak się rozwija. To uczucie warte jest każdej nieprzespanej godziny, każdego przejechanego kilometra i każdego kilograma sprzętu wtarganego na beskidzkie szlaki by zrobić dobre ujęcie.

Oficjalna relacja filmowa niebawem znajdzie się na naszym kanale, ale już można poczuć przedsmak oglądając zdjęcia lub zaglądając na sociale rajdu Beskidy, gdzie znajdziecie kilka rolek, które udało nam się skleić w trakcie trwania imprezy.


Chcesz wiedzieć więcej? Potrzebujesz filmu? Napisz do nas lub odwiedź nasze profile w social mediach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *